11 Jun Recenzje
Zamiast łatać na szybko dotychczasowy silnik w obliczu drastycznych zmian przepisów, Brytyjczycy woleli dać sobie czas na dopracowanie nowej generacji kodu. Nie oznacza to jednak, że obecne rozszerzenie to jedynie kosmetyczna zmiana naklejek i tabeli z nazwiskami kierowców. Na ten moment odnoszę wrażenie, że Gothic 1 Remake potraktował oryginał z odpowiednio dużą pieczołowitością, co widać w terenie, toku zadań oraz po postaciach. Powrót do Górniczej Doliny był w efekcie zabawą w doskonale mi znanej, ale ewidentnie ulepszonej piaskownicy. Zwłaszcza po wybraniu trudnego poziomu trudności, który jest najpewniej najbliższy oryginałowi, co poczułem na własnej skórze, bo licznik zgonów ewidentnie zbliża się już do setki. Możemy przeciążyć klimatyzację i ukryć się w dymie, odwrócić uwagę strażników przez włączenie radia lub odkurzacza, a także porazić ich prądem, gdy zbliżą się do skrzynki z bezpiecznikami.
Gothic jest dla mnie równie ważną serią gier RPG, jak Wiedźmin, ale daleko mi do kultysty i kogoś, kto zna każdy zakamarek całej trylogii. Innymi słowy, oryginalnego Gothica znam, grałem w niego niezliczoną liczbę razy, ale ponad dekadę temu, więc choć wszystkie główne ścieżki i ogólny charakter rozgrywki doskonale pamiętam, to nie podchodziłem do Gothic 1 Remake jak do świętej krowy. Chciałem po prostu dobrej gry wiernej oryginałowi, aby raz jeszcze przeżyć znaną mi historię bezimiennego skazańca w Górniczej Dolinie i stawić czoła wyzwaniu drogi “od zera do bohatera”. Jak na historię o Bondzie przystało, każda taka scena kończy się z przytupem. Strzelaniny obfitują w wybuchy, wrogów pojawia się coraz więcej, a twórcy stale dokręcają śrubę. Gdy robi się naprawdę gorąco, gra wsadza nas za stery szybkiego samochodu, motorówki czy kilku nietypowych, siejących destrukcję pojazdów.
Co zaś w Gothic 1 Remake szczególnie mnie irytowało?
Nie można też przesuwać i ukrywać ciał, a reakcje na ich odnalezienie, choć wiarygodnie zaprezentowane, nie utrudniają specjalnie rozgrywki. Nie spoilerujemy – chcemy, aby każdy gracz czerpał przyjemność z samodzielnego przechodzenia historii. Nasze gry opinie są więc tak konstruowane, by przekazywały esencję doświadczenia bez zdradzania kluczowych momentów fabularnych. To podejście doceniają użytkownicy, dla których oceny gier są równie ważne, co uczciwe przedstawienie ich mocnych i słabych stron.
- W eliksiry zwiększające na stałe nasze statystyki, a skrzyń do otwarcia w tej grze jest tyle, że zachwycicie się zupełnie nowym systemem otwierania zamków, który jest równie trudny co satysfakcjonujący.
- Samochody stały się odczuwalnie lżejsze, co natychmiast przekłada się na ich responsywność i zwinność w ciasnych sekcjach, bez względu na to, czy sterujemy za pomocą gamepada, czy zaawansowanej kierownicy z bezpośrednim napędem.
- Routine opiera się na paru znanych, wręcz oklepanych motywach z innych horrorów science fiction, a mimo to potrafi na ich podstawie wykreować wyjątkowo przytłaczającą, ciężką atmosferę i momentami naprawdę przestraszyć.
- Niecodziennej, futurystycznej technologii jest tu naprawdę sporo, przez co First Light znacznie bliżej do klimatu filmów z Brosnanem niż przyziemnej sagi z Craigiem.
- Trudno określić, czy to już gotowa gra, czy zrobiony na szybko prototyp.
Serwis i blog o grach
Wystarczy wspomnieć, że dużą rolę w fabule odgrywa kwantowy superkomputer i odpowiedzialna za jego stworzenie korporacja. Wśród szpiegowskich gadżetów od Q znajdziemy za to smartfon z trującymi strzałkami czy bezprzewodowe słuchawki będące w istocie wybuchowymi minami. Niecodziennej, futurystycznej technologii jest tu naprawdę sporo, przez co First Light znacznie bliżej do klimatu filmów z Brosnanem niż przyziemnej sagi z Craigiem. Gra nie stroni też od niewymuszonego humoru i zręcznie balansuje na granicy kiczu. Miałam Mixtape na radarze od chwili zapowiedzi, choć ostatnie lata trochę mnie zniechęciły do wszelkich naśladowców Life is Strange. Na szczęście okazało się, że ta gra ma na siebie własny pomysł – i oferuje więcej niż tylko nostalgię.
- Pióro strzelające rakietami i aparat emitujący falę sejsmiczną potrafią co prawda narobić trochę hałasu, lecz skutecznie unieszkodliwiają nawet kilku przeciwników jednocześnie.
- Zmienia się to jednak w etapach, w których otrzymujemy licencję na zabijanie.
- Peter Molyneux powraca ze swoją ostatnią grą, Masters of Albion, która ma być powrotem i przeformułowaniem gatunku symulatorów boga.
- O ile na normalnym poziomie trudności doładowania w postaci baterii lub chemikaliów znajdziemy na każdym kroku, tak na trudnym musimy dysponować nimi znacznie oszczędniej.
- Rozumiem decyzję, aby uczynić je w miarę prostymi na rzecz dynamiki rozgrywki, ale od ojców serii Hitman oczekiwałbym nieco więcej.
Bez tego gra staje się liniowa i nudna, a co najgorsze – uwalnia nas od potrzeby kombinowania i myślenia nad niestandardowymi rozwiązaniami. Gothic 1 Remake zaś zmusza nas właśnie do kombinowania i wyrywa z prostego myślenia “cokolwiek zrobię, gra i tak się przejdzie sama”. Wątki postaci splatają się ze sobą, działalność poszczególnych obozów również ma wiele wątków wspólnych, a my pomimo pełnienia często funkcji chłopca na posiłki, nie czujemy aż tak ciężaru odwalania kurierskiej roboty. Wszystko przez fakt pięcia się w całej hierarchii coraz wyżej i wyżej, bo zadania nie są sposobem na zdobywanie wyłącznie punktów doświadczenia oraz waluty, a często stanowią klucz do kolejnej zawartości. Innymi słowy, jeśli kupujecie cały setting tej gry, to się nie rozczarujecie, bo po prostu design questów, fabuły i całej otoczki dążenia do “lepszego siebie” jest w tej grze wręcz majstersztykiem. Nie chodzi tutaj jednak wyłącznie o sentyment, ale przede wszystkim o przeniesienie uczucia, które towarzyszyło mi podczas grania w oryginał.
Pomiędzy misjami będziemy regularnie odwiedzać Q, który zaopatrzy nas w kolejne technologiczne cuda. Podstawą jest tu zegarek pozwalający nam hakować okoliczną elektronikę, a także podświetlać istotne miejsca i położenie wrogów. Wspomniane wcześniej trujące strzałki w smartfonie dezorientują przeciwników i sprawiają, że odchodzą oni na bok, torując nam drogę. Laser na pasku nie tylko oślepia wrogów, ale pozwala też bezszelestnie otwierać zamknięte drzwi. Pióro strzelające rakietami i aparat emitujący falę sejsmiczną potrafią co prawda narobić trochę hałasu, lecz skutecznie unieszkodliwiają nawet kilku przeciwników jednocześnie.
Recenzja The Elder Scrolls IV: Oblivion Remastered. Oprawa remake’u, serce remastera i błędy przeszłości
Szkoda, że poziom wyzwania rośnie dopiero w okolicach drugiej połowy gry. First Light, choć korzysta ze zgranych motywów, znakomicie realizuje formułę efektownego kina szpiegowskiego, w czym pomaga grono charyzmatycznych i dobrze zagranych postaci pobocznych. Ciężko nie polubić wdającego się w nieustanne potyczki słowne z Bondem Greenwaya, zakochanego w klasycznej męskiej elegancji Q czy sprawującej znacznie ważniejszą funkcję niż we wcześniejszych adaptacjach Moneypenny.
Metroid Prime 4 Beyond po 8 latach od zapowiedzi trafia wreszcie do rąk graczy. Produkcja ta stanowi ważny punkt w rozwoju serii, jednak nie obyło się bez potknięć. Choć nie ma otwartego świata, RIDE 6 wyraźnie skręciło w stronę serii Forza Horizon, przyjmując festiwalową konwencję. Ascendance to pierwsza od 23 lat nowa gra z kultowej serii Legacy of Kain westace kasyno (pomijając multiplayerowe Nosgoth, które nie wyszło poza beta-testy).
Recenzje
007 First Light to najlepsza gra o Jamesie Bondzie od czasu kultowego, liczącego sobie niemal trzy dekady GoldenEye 007. Twórcy ze studia IO Interactive znakomicie przenieśli do świata gier esencję tego, za co uwielbiamy agenta Jej Królewskiej Mości, jednocześnie dodając do jego historii wiele świeżych, autorskich pomysłów. Nieważne, czy grasz okazjonalnie, czy jesteś hardkorowym graczem – na PlanetaGracza.pl znajdziesz rzetelne recenzje gier, stworzone przez ludzi, którzy znają się na rzeczy.
Dzięki temu recenzja gry na naszym portalu to nie tylko opinia – to merytoryczna analiza, która pomaga graczom ocenić, czy dana produkcja spełni ich oczekiwania. Stawiamy na autentyczność, dlatego opinie o grach są szczere, przemyślane i poparte doświadczeniem gracza. Podsumowując, decyzja podjęta przez Codemasters to bardzo uczciwe i dojrzałe postawienie sprawy wobec lojalnych fanów serii. Niestety, z racji tego, że mamy do czynienia z pakietem rozszerzającym dotychczasową grę, a nie osobnym produktem, fani musieli pogodzić się z kilkoma bolesnymi ustępstwami. Nowa zawartość jest całkowicie zablokowana i niewspierana w takich modułach jak sieciowa sekcja F1 World, bardzo popularna Kariera Współpracy w kooperacji, czy oficjalne rozgrywki ligowe. Twórcy nie zaimplementowali również nowych osiągnięć ani trofeów do zdobycia na profilu, a starsze tory w kalendarzu nie otrzymały poprawek w geometrii zakrętów.
Musimy też ostrożnie gospodarować zasobami, ponieważ korzystanie z gadżetów zużywa dwa paski energii – elektrycznej i chemicznej. O ile na normalnym poziomie trudności doładowania w postaci baterii lub chemikaliów znajdziemy na każdym kroku, tak na trudnym musimy dysponować nimi znacznie oszczędniej. Zamiast perfekcjonizmu i planowania każdego ruchu gra stawia na dynamiczne i intuicyjne działanie. Okazję do przekradnięcia się na niedozwolony teren można zauważyć w kilka chwil, a w momencie przyłapania na gorącym uczynku złotousty agent jest w stanie łatwo się wyłgać. W ostateczności w ruch mogą pójść pięści, a z walką wręcz Bond radzi sobie naprawdę świetnie.
Podział na starą i nową erę został w menu recenzowanego F1 26 zarysowany niezwykle grubą, bezkompromisową kreską. Przed rozpoczęciem flagowych trybów Kariery oraz Mojego Zespołu, gra stawia nas przed twardym wyborem konkretnych regulacji. Wybranie najnowszych przepisów automatycznie aktualizuje wszystkie zespoły, tory oraz zasady, a autorska stajnia gracza wskakuje do rywalizacji jako dwunasty zespół w stawce, co znacząco zagęszcza rywalizację na polach startowych. Wprowadzenie nowych regulacji nie wywraca wrażeń z jazdy do góry nogami, zmuszając weteranów do nauki niektórych nawyków całkowicie od nowa, ale w dużym stopniu ułatwiają wyprzedzanie i zapewniają większe widowisko. Wszystkie stajnie otrzymały odświeżone, bardzo szczegółowe modele pojazdów dostosowane do najnowszych wytycznych FIA, a nowe malowania prezentują się na torze wyjątkowo estetycznie.
Najbardziej porąbane filmy, które obejrzycie na streamingu. Tylko dla wytrwałych
Nasze opinie o grach pomogą Ci odkryć nowe tytuły, uniknąć rozczarowań i świadomie zaplanować swoją bibliotekę. Jesteśmy z Tobą niezależnie od platformy – PC, konsola, czy handheld – bo w centrum wszystkiego zawsze jest gracz. Znacznie częściej z gry wybijał mnie zresztą nie brak informacji, a głos naszego bohatera, który na tle pozostałych postaci często brzmi niewspółmiernie źle.
Zdarza się, że zaraz po dokonaniu rozróby trafimy do strefy cywilnej, w której nie musimy już obawiać się pościgu. I choć logicznie wynika to ze struktury gry, potrafi nieco wybić z immersji. W grze znajdzie się kilka momentów, w których czuć ducha Hitmana, choć raczej w wersji light. Większość misji zaczyna się w zatłoczonych lokacjach – czy to w brytyjskim klubie nocnym, na ekskluzywnym konkursie szachowym w zamku w Karpatach, czy na zorganizowanym przez giganta technologicznego raucie.
Do tego naprawdę różnorodnej, zręcznie przeplatającej skradanie i infiltrację z widowiskowymi sekwencjami akcji. Tego kombinatorstwa i dorabiania się na boku w Gothic 1 Remake jest cała masa, bo eksploracja często owocuje np. W eliksiry zwiększające na stałe nasze statystyki, a skrzyń do otwarcia w tej grze jest tyle, że zachwycicie się zupełnie nowym systemem otwierania zamków, który jest równie trudny co satysfakcjonujący.
Jestem jednocześnie pewien, że z czasem gry ten zbiorek irytujących głupotek w gameplay’u urośnie, bo im dalej w las, tym zawsze jest mniejsze pokrycie testerskie. Routine opiera się na paru znanych, wręcz oklepanych motywach z innych horrorów science fiction, a mimo to potrafi na ich podstawie wykreować wyjątkowo przytłaczającą, ciężką atmosferę i momentami naprawdę przestraszyć. Wonder – Nintendo Switch 2 Edition + Spotkajmy się w Parku Bellabel zaskakuje nie tylko ilością znaków w tytule, ale także byciem najbardziej wypakowanym nową zawartością rozszerzeniem tego typu od dawna. Wypuszczanie nowej wysokobudżetowej marki w samym sercu branżowego kryzysu to dla większości firm szaleństwo, ale dla Capcomu to po prostu trzymanie się zwycięskiego kursu. Nie byłam nigdy w Wenecji i pewnie w tym roku się to nie zmieni – ale po ograniu Venice After Dark wiem o tym mieście trochę więcej. Zdążyliśmy w tym czasie pokonać Lilith, przetrwać pierwszy dodatek i wylać morze krytyki – lub zachwytu – nad balansem kolejnych sezonów.

Sorry, the comment form is closed at this time.